Wszyscy w dobrych nastrojach, pełni energii i pozytywnych emocji oczekiwali na wyjazd. Do Zakopanego dotarlismy w godzinach popołudniowych, w sam raz na lekko spóźniony obiad. Po obiadku i rozeznaniu się w bazie noclegowej ruszyliśmy na zwiedzanie okolicy. Otaczająca przyroda, piękne krajobrazy i czyste górskie powietrze towarzyszyło nam przez 5 kolejnych dni wypełnionych atrakcjami.
Dzień 2
Tor saneczkowy Kluszkowce
Tor saneczkowy wzbudził wiele emocji, po wjeździe na górę roztaczała się piękna panorama okolicy, natomiast zjazd ... napewno podniósł adrenalinę wszystkim uczestnikom !!!
Wieczorem czekała na wszystkich niespodzianka. Zostalismy zaproszeni do teleturnieju „FAMILIADA”. Teleturniej wzbudził wiele emocji, jak sie później okazało nie wszystkie odpowiedzi były oczywiste. Jak w prawdziwej Familiadzie, byli wygrani , przegrani , a nie mogło zabraknąć również legendarnego dowcipu którym prowadząca Magdalena Ziemniak wzorem karola Strasburgera nas rozśmieszyła.
Główną atrakcją dnia był wyjazd na baseny termalne "TERMY BUKOWINA". Oczywiście nie moglismy się doczekać, droga do... mijała baardzo powoooli. Natomiast czas do wykorzystania na basenach minął bardzo szybko. Mieliśmy do dyspozycji baseny na 4 i pół godziny, jednak niektórzy chetnie zostaliby jeszcze dłużej. Po wejściu, każdy uczestnik mógł wybrać sobie sposób spędzania czasu. Do dyspozycji mieliśmy baseny wewnętrzne , zewnętrzne, zjeżdzalnie wodne, hydromasaż. Najwększą popularnością cieszył się zdecydowanie basen zewnętrzny o wdzięcznej nazwie „Niebiesko dolina” w którym woda wahała się między 35°C i 38°C , a głębokość to tylko 1,35 m. Można było się tu odprężyć na leżance z hydromasażem lub skorzystać z dysz masujących kark i plecy.
Po obiedzie czas wolny , a wieczorem .... Spotkanie z prawdziwemi Góralami z Podhala!
Poopowiadali nam jak to kiedyś było. Oczywiście ubrani byli w regionalne stroje. Stroje bardzo bogato zdobione, ale jak się okazało miały również swoje ukryte funkcje. Jednym słowem piękne i praktyczne.
Ponieważ górale to naród wesoły to zagrali , zaśpiwali, kazali se na nóżki spozierać. I tak nas ta muzyka porwała do tańca, że po chwili tańce były na całego ! hej!
Dzień 4
Czwartego dnia zaraz po śniadaniu, wsiedliśmy do autobusu i pojechaliśmy do Szczawnicy.
Szczawnica jest miejscowością uzdrowiskową, bogatą w źródła wód leczniczych. Cechuje ją łagodny klimat i piękne krajobrazy i zabudowania architektoniczne. Jednym słowem stworzona do relaksujących spacerów. I my zaznaczyliśmy tam swoją obecność. Pospacerowaliśmy, spróbowaliśmy miejscowych przysmaków i przez chwilę czuliśmy się jak oprawdziwi pensjonariusze.
Główną atrakcją dnia był rejs statkiem po jeziorze czorsztyńskim , statkiem „Harnaś” Wrażenia oczywiście niesamowite, wszyscy zsiadający ze statku mieli wypieki na twarzach trochę od słońca ..., a trochę z wrażenia ...
Po powrocie czekała na nas obiadokolacja, oraz kolejne atrakcje tym razem pan Konrad wcielił sie w prowadzącego program „Jaka to melodia”. Zebrani zoatali przydzieleni do 5 grup. Zadaniem było odgadnąć w pierwszych nutach utworu tytuł i wykonawcę. Ulubione melodie oczywiście musiały zostac odśpiewane. A główna atrakcją wieczoru był występ jednej z uczestniczek Martynki, która zaprezentowała swoje niezwykłe umiejętności .
Martynka zaprezentowała „Taniec Poi”jest to taniez z piłkami zamontowanymi na sznurku, kołysanymi rytmicznie. Zabawa wzbudziła wiele emocji.
Dzień 5
Piatego dnia pojechaliśmy do Zakopanego. Zobaczyliśmy miejsce, gdzie w zimie nasi skoczkowie w zimie zdobywają kolejne rekordy skoczni. W trakcie naszej wizyty trwał trening i mieliśmy okazję zobaczyć na żywo lot skoczków. Trening skoków narciarskich latem odbywa się na specjalnie przystosowanych obiektach, gdzie skoki wykonuje się na rozbiegu z tworzywa sztucznego, a lądowanie następuje na nawierzchni pokrytej igelitem.
Nastepnie udaliśmy się w podróż po Zakopanem „Zakopiańską ciuchcią”.Mogliśmy z wygodnego miejsca w wagonie podziwiać najważniejsze miejsca w Zakopanem i wysłuchać krótkiego komentarza. Podróż trwała około 40 minut.
Nasępnie mieliśmy czas wolny, żeby pocodzić troche po najłynniejszym miejscu w Zakopanem czyli po krupówkach. Oczywiście wabiły nas sklepy z pamiatkami, oraz ze słodyczami. Niektórzy spacerem dotarli pod zakopiański Cmentarz Zasłużonych na Pęksowym Brzyzku, gdzie znajdują się groby wielu słynnych postaci. Jak naprzyklad nagrobek znanego wszystkim z bajki o koziołku Matołku Kornela Makuszyńskiego, czy himalaisty Macieja Berbeki, którego grób jest tylko symboliczny ponieważ zginął na stokach Broad Peak w Karakorum i tam pozostał, oraz Władysława Hasiora- polskiego rzeźbiarza, malarza i scenografa.
Po powrocie obiad, chwila odpoczynku i chętni mogli wybrać się na wieczorny relaks do „Termy Bukowina”.
Pomimo całodniowego zmęczenia, ponieważ dzień obfitował w atrakcje, obietnica relaksu w ciepłych basenach była kusząca. A na basenach jakby świat się zatrzymał, ciepła woda, zachodzące słońce, widok na góry. W basenie siły wróciły, pływalismy, robiliśmy pociąg , zjeżdżaliśmy na zjeżdżalniach wodnych, korzystaliśmy z masaży wodnych.
Dzień 6
Ostatni dzień był dniem relaksu. Po śniadaniu, zabawy z krzyżówkami, które jednakże wymagały również sprawności fizycznej, czy innych zdolności paranormalnych... Jedną z zabaw były skaczące żabki. Plastikową żabkę należało z taką precyzją wystrzelić , żeby trafiła do pojemnika. Tutaj odkrytych zostało kilka talentów, między innymi Przemysław Bajur czy Joanna Podgórska. Inną dyscypliną było wyciąganie z wody nakrętek za pomocą chińskich pałeczek do jedzenia. Tutaj tzreba wyróżnić Marię Stefańską. Żeby grupa zwycieżyła , musiały współpracować wszystkie osoby w grupie. Przykładem znakomitej współpracy jest tabelka w której trzeba było narysować w konkretnym miejscu podpatrzony w innym pomieszczeniu symbol, jedna osoba uzupełniała jedno miejsce w tabeli. Inną zabawą było odkodowywanie zakodowanych ciągiem cyfr haseł.
Po południu wybralismy sie na spacer po ololicy.
Główną atrakcją wieczoru gril z tańcami pod góralską wiatą. Kiełbaski smakowały wybornie, a tańcom, korowodom, i śpiewom nie było końca. Ale wszystko co dobre kiedyś sie kończy. Wieczorem jeszzce pakowanie i kolejnego dnia czekał nas powrót do domu.
Dzień 7
Dzień powrotu do domu. Wypoczęci i płni energii poczyniliśmy ostatnie zakupy od miejscowego sprzedawcy regionalnego smakołyku czyli sera góralskiego oscypka.
Sprawdziliśmy czy nic i nikogo nie zostawiliśmy.
Pożegnalismy sie z ukochanymi górami, ale w myślach obiecaliśmy , że jeszcze wrócimy... bo przecież jeszce nie byliśmy na Jaszczurówce !